Multimedia

Polacy oddali hołd Polakom pomordowanym przez banderowcówwtorek, 14 lipca 2015, Prawica.net

Ogólnopolskie media jak zwykle przemilczały rocznicę krwawej niedzieli podczas której 72 lata temu naziści ukraińscy z UPA dokonali największej liczby masowych mordów na Polakach w ramach zakłady ludności Polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wbrew obojętności mediów i największych polskich partii parlamentarnych uroczystości rocznicowe miały miejsce w Warszawie, Przemyślu, Zgierzu, Kielcach, Chełmie, Olsztynie, Koninie. Najczęściej ich organizatorami były lokalne środowiska młodych narodowców.

Pamięć o cierpieniach Polaków, martyrologii polskiej, jest niezwykle ważna. Nie tylko z racji na ofiary, ale także po to by Polacy nigdy nie dopuścili do tego by być ponownie ofiarami. Choć cieszy to, że udało się przywrócić pamięć o Polakach pomordowanych przez ukraińskich nazistów, to smuci fakt, że wielu Polaków ulega pro rosyjskim manipulacjom i słuszną nienawiść wobec zbrodni sprzed 72 przenosi na współczesnych Ukraińców, oraz wspiera imperialistyczną politykę Rosji. Podczas gdy, powinniśmy w imię miłości nauczanej przez Jezusa, pójść śladem polskich biskupów i ich listu do biskupów niemieckich, oraz w konsekwencji budować przyszłość Polski i jej relacji z Ukrainą na fundamencie wiary.

Jedną z uroczystości jakie miały miejsce w Warszawie był marsz ku czci Polaków pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez ukraińskich nazistów. Zakończyć się o miał przed tablicą ku czci ofiar, która wisi na ścianie Domu Polonii. Niestety widok tablicy zasłaniał skutecznie słup ogłoszeniowy z logo firmy AMS, przedsiębiorstwa należącego do grupy Agora wydawcy Gazety Wyborczej.

Prócz chamsko umieszczonego słupa ogłoszeniowego, który skutecznie zasłania tablice, dostęp do tablicy zagradzał zaparkowany samochód na tablicach dyplomatycznych wskazujących na prywatny samochód pracownika ambasady Turcji. Samochód mógł być zaparkowany przypadkowo, trudno jednak podejrzewać, że słup ogłoszeniowy został umieszczony przypadkowo tak by zasłaniać tablice ku czci pomordowanych Polaków.

Organizatorami marszu był Ruch Społeczny Porozumienie Pokoleń Kresowych, Stowarzyszenie Memoriae Fidelis, Stowarzyszenie Kresy Wschodnie-Dziedzictwo i Pamięć, Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, warszawskie Stowarzyszenia kresowe i patriotyczne.

Marsz przeszedł sprzed Kościoła pod wezwaniem świętego Aleksandra na Placu Trzech Krzyży, ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście, do Domu Polonii gdzie wisi tablica ku czci Pamięci Polaków Pomordowanych na Wołyniu.

W marszu można było dostrzec działaczy takich organizacji jak Liga Obrony Suwerenności, Solidarni 2010, Klub tygodnika Polska Niepodległa, Obóz Wielkiej Polski, Sekcja Kobiet Ruchu Narodowego, Związek Strzelecki Strzelec, oraz najbardziej zaangażowanych w organizacje marszu działaczy Narodowej Wolnej Polski w charakterystycznych koszulkach z słowiańską swastyką.

Wśród osób znany w marszu szli: wiceprezes UPR Tomasz Pióro, ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, autorka monumentalnej pracy o zbrodniach ukraińskich nazistów Ewa Siemaszko, ksiądz Stanisław Małkowski, poseł PiS Jan Dziedziczak, wybitny publicysta Lech Jęczmyk, kompozytor Krzesimir Dębski.

Ponad siedemdziesiąt lat temu banderowcy wymordowali w bestialski sposób ponad sto tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ukraińscy naziści zabijali Polaków w niewyobrażalnie bestialski sposób. Polki w ciąży przywiązywano do drzew, rozrywano im brzuchy, by konające kobiety widziały przed śmiercią swoje umierające nienarodzone dzieci, które wypadły z ich ciał.

Po 1 września 1939 wojskowi i cywile licznie ewakuowali się z centralnej Polski na Wołyń. Już wtedy dobrze zorganizowane grupy UPA atakowały Polaków. Po wkroczeniu sowietów, komuniści i ich żydowscy kolaboranci rozpoczęli eksterminacje polskiej elity. Dzięki masowym mordom i deportacjom w głąb ZSRR sowieci nie dopuścił do powstania polskiej konspiracji.

Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku Niemcy powołali na terenach zamieszkałych przez Ukraińców ukraińską policje – liczyła ona 6.000 bardzo dobrze uzbrojonych i wyszkolonych mężczyzn. Podczas niemieckiej okupacji ukraińskiej policji udało się skutecznie wymordować wszystkich wołyńskich Żydów. Wiosną 1943 roku doświadczona w wymordowaniu Żydów ukraińska policja przeszła do UPA, i stała się kadrą dowódczą Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Wiosną 1943 banderowcy rozpoczęli eksterminację nic nie podejrzewającej mniejszości polskiej na Wołyniu. Apogeum akcji likwidacyjnej miało miejsce 10 i 11 czerwca 1943 roku. Równocześnie 25.000 dobrze uzbrojonych żołnierzy UPA rozpoczęło atak na 179 miejscowości zamieszkałych przez bezbronnych Polaków. Ataku nic nie zapowiadało. Celem UPA było zaskoczenie i wymordowanie wszystkich Polaków. Banderowcy wymordowali 50% zamieszkałych Wołyń Polaków, w tym całkowicie lokalną Polską elitę. UPA zniszczyło 70% parafii – spalono wszystkie zabudowania i wymordowano wszystkich Polaków. Nielicznym Polakom udało się zorganizować samoobronę i przetrwać zagładę.

Skuteczność eksterminacji dokonanej przez banderowców przejawiała się w tym, że w wielu miejscowościach nikt nie ocalał. Nie było komu pamiętać zabitych. UPA często dokonywało mordów wykorzystując ten sam schemat działań. Odział UPA otaczał z zaskoczenia wieś. Ojcowie polskich rodzin byli przez uzbrojone kilkuosobowe grupy banderowców izolowani od reszty rodziny. Pojedynczo prowadzono ich do stodoły gdzie byli bezgłośnie mordowani siekierami. Zwłoki Polaków chowano w płytkim grobie. Następnie banderowcy mordowali kobiety i dzieci. Często zgromadzone w szkole lub innym budynku ginęły w podpalonych zabudowaniach. Żołnierze UPA do mordowania Polaków wykorzystywali: siekiery, norze, młoty. Zwłoki pomordowanych kobiet i dzieci, kilka dni po odejściu oddziałów UPA były chowane przez okolicznych mieszkańców. Orgie mordu kończyła zakrapiana zabawa dla oprawców.

Dziś w odnajdywanych zbiorowych mogiłach zachowały się tylko grube kości kończyn. Po zwłokach dzieci można odnaleźć co najwyżej pojedyncze zęby. Warstwę ziemi z rozłożonych zwłok można odróżnić po odmiennym kolorze i odnajdywanych łuskach czy drobnych przedmiotach.

Jan Bodakowski

Galeria

+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)