Multimedia

Dziedziczak liderem, a Wielkopolska zmienia barwy polityczneponiedziałek, 3 czerwca 2019, elka.pl/content

Już po wyborach. Tym razem zaangażowanie polityków i kandydatów było większe niż pięć lat temu. W czasie kampanii region nawiedziły ich tłumy. Większość nic nam nie zostawiła, nawet jednej obietnicy, ale przynajmniej wiedzą teraz gdzie jest Leszno, Rawicz, Kościan, Gostyń. Szkoda, że swoi nie zagłosowali na swojego, choć jest jeden wyjątek...

Dlatego pod tym względem w naszym regionie wygrał poseł Dziedziczak, który został liderem regionalnym listy PiS. W liczbach bezwzględnych wyprzedziła go Ewa Kopacz - była premier - startująca z jedynki z listy KE - informuje portal leszno24, ale jak tu porównywać ilość głosów kandydatów z różnych list, z różnych miejsc na listach, o różnym dorobku politycznym? Tego porównać się nie da.

Tym bardziej, że różnica ta zmniejsza się zdecydowanie na poziomie gmin i powiatów, gdzie jest większe poparcie dla PiS, a zdecydowanie mniejsze dla KE. W dawnym województwie leszczyńskim (poza Lesznem) wygrało Prawo i Sprawiedliwość, a na jej liście największe poparcie uzyskał Jan Dziedziczak startujący z ostatniej pozycji, drugi był lider listy prof. Krasnodębski, trzecie miejsce zajęła pani minister Możdżanowska, a piąte poseł Lichocka.

Czy to oznaczałoby, że pracowitość posła Dziedziczaka została dostrzeżona i nagrodzona głosami mieszkańców? Wydaje się, że tak. Nigdy przedtem do regionu nie napłynęło tyle pieniędzy z budżetu centralnego i nie zostało załatwionych tylu spraw. Cześć tych sukcesów to zasługa zabiegów i osobistego zaangażowania posła Dziedziczaka oraz lokalnych działaczy PiS. Nikt temu nie może zaprzeczyć. Obserwuje zaangażowanie lokalnych parlamentarzystów już od wielu lat i z pełnym przekonaniem muszę stwierdzić, że poseł Jan Dziedziczak jest chlubnym wyjątkiem. Drugim bardzo zaangażowanym w lokalne sprawy był poseł Wiesław Szczepański, a potem długo, długo nic. Niektórzy ośmieszali się, ośmieszali nasz region, a mimo to znów ich wybierano. To jest dopiero cud. Generalnie, większość parlamentarzystów wybranych od 1989 roku, a pochodzący z regionu to lenie.

Stąd też pytanie, czy wyborcy KE nie mieli za co wynagrodzić lokalnych działaczy, że na nich nie zagłosowali? Choć trzeba też przyznać, że przez lata istnienia PO w regionie, działacze nie zabłysnęli żadną ważną inicjatywą (przynajmniej ja nic o tym nie słyszałem). Jednym chlubnym wyjątkiem jest radna Barbara Mroczkowska, która aktywizuje się - jak na lokalnego polityka przystało. Szkoda, że mieszkańcy Leszna - wyborcy KE - nie docenili jej zaangażowania i poparli „obcych”. A ci „obcy’ nic dla nas nie zrobią, w przeciwieństwie do lokalnych działaczy, dla których poparcie mieszkańców jest ważnym bodźcem do działania.

W Wielkopolsce KE (PO, PSL, N, SLD) wygrała dzięki głosom mieszkańców miast powyżej 50 tys. czyli: Poznania, Leszna, Kalisza, Ostrowa Wlkp, Piły, Konina, itd. Suma mieszkańców tych miast daje przewagę nad sumą mieszkańców gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, w których wygrał PiS. Gdy jednak ogląda się mapkę wyników w wielkopolskich gminach widać, że w 2/3 z nich wygrało Prawo i Sprawiedliwość. W pozostałych Koalicja Europejska. Jednym słowem, Wielkopolska zmienia barwy polityczne.


Sławomir Szczot, lider Prawa i Sprawiedliwości w Lesznie, były samorządowiec, menadżer, nauczyciel akademicki

+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)