Multimedia

Dziedziczak dla wPolsce.pl: Mamy sygnały, że decyzja KE to kara za sprzeciw ws. przyjmowania tysięcy islamskich imigrantów. O to chodzi w tym sporze. WIDEOpiątek, 22 grudnia 2017, wPolityce.pl

To piękne kontynuowanie tradycji Targowicy. Układ okrągłostołowy broni się wykorzystując mechanizmy znane od lat, mechanizmy używane przeciwko Polsce. Jeżeli rządzi – w wymiarze partyjnym – inne ugrupowanie, inne środowisko, to lepiej Polskę zaorać, zniszczyć. Ryszard Petru rozumiem, że wspiera sankcje przeciwko Polsce. Pamiętajmy, że decyzja została podjęta przez gremium, w którym zasiada pani komisarz Elżbieta Bieńkowska — powiedział w telewizji wPolsce.pl wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak, odnosząc się do działania Komisji Europejskiej i słów Ryszarda Petru, który stwierdził, że poparłby sankcje dla Polski.

Polityk zwrócił uwagę na artykuł z dzisiejszego wydania brytyjskiego „The Times”, który pisze o tym, że tak naprawdę KE rozpoczyna przeciwko Polsce batalię, której nie wygra.

Z naszych informacji wynika, że procedura w żadnym wypadku nie zostanie doprowadzona do końca. To jest tak naprawdę wielka dyskusja filozoficzna nad tym, co to znaczy suwerenność, co to znaczy niepodległość krajów UE. Kraje wiedzą, że jest to precedens i jest to precedens, który gdyby się zrealizował, to skończy się fatalnie dla wielu z nich. Mamy sygnały, że nie będzie nawet 22 krajów w RE, żeby to poprzeć. Nie będzie niebezpiecznego precedensu, który mógłby być wykorzystany przeciwko Polsce, a w przyszłości przeciwko któremuś z tych krajów — zauważył Dziedziczak.

Wyjaśnił, że kraje europejskie widzą, że atak na Polskę jest atakiem bez merytorycznego uzasadnienia.

Mamy sygnały, że jest to kara za to, że polski rząd sprzeciwił się przyjmowaniu tysięcy islamskich imigrantów. O to chodzi w tym sporze

— powiedział. Pytany o to, na kogo Polska może liczyć, przypomniał, że już mamy oficjalną deklarację ze strony Węgier, ale jest również wiele sygnałów od krajów Europy Środkowej.

Nie chciałbym tu za wiele zdradzać, bo nie zostaliśmy do tego upoważnieni. Nasza dyplomacja pracuje, zbieramy te głosy. Wymagane są 22 głosy za. To oznacza, że jeżeli ktoś zagłosuje przeciw, to jest to oczywiste. Ale jeśli ktoś się wstrzyma czy nie przyjdzie na to głosowanie, to będą to głosy de facto za Polską. Możemy śmiało domniemać, że wrogowie Polski nie zbiorą takiej liczby głosów — podkreślił.

Jeśli pan Timmermans, który reprezentuje ugrupowanie, które w swoim kraju ma 5,7 proc. poparcia, kwestionuje działania popierane przez polskie społeczeństwo, ugrupowania, które legalnie wygrało wybory, to znaczy, że coś jest nie tak. To znaczy, że opinie społeczeństw nie mają dla elit europejskich znaczenia — dodał.

Wiceszef MSZ zwrócił uwagę na to, że Polacy pojmują demokrację w sposób klasyczny, co oznacza, że politycy są sługami społeczeństwa, które w wyborach powierza im pewne zadania do realizacji.

Do wyborów szliśmy z hasłem, że nie chcemy tutaj tysięcy islamskich imigrantów i Polacy tego nie chcą. To wynika ze wszystkich sondaży. Uzyskaliśmy znakomite poparcie i chcemy realizować nasz program - podkreślił Jan Dziedziczak.

Całą rozmowę Wojciecha Biedronia z wiceminister Janem Dziedziczakiem możesz zobaczyć poniżej.
-
+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)