Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Słowiańska 55A zobacz na mapie
64-100 Leszno

Pracownicy
Ewa Rosik
tel. 65 5204277

Godziny otwarcia:

pn- pt. 08.00 - 14.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl



Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Zamkowa 18-20 zobacz na mapie
62-800 Kalisz

Pracownicy:
Wincenty Nowak
tel. 601-779-606

Godziny otwarcia:
pn-pt. 08.00 - 10.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl

Formularz kontaktowy

imię i nazwisko:
adres e-mail:
treść wiadomości:

Aktualności

Poczta prawdę ci powiewtorek, 14 października 2008, Newsweek

Jacy naprawdę są politycy? Wystarczy zadzwonić. Najlepiej, jak nie odbiorą.

My, dziennikarze, każdego dnia dziesiątki razy dzwonimy do polityków. Modlimy się w duchu, żeby odebrali. Ale kiedy modlitwa nie skutkuje - a zdarza się to nadzwyczaj często - pozostaje nam nagrać wiadomość w poczcie głosowej. Wcześniej jednak
wysłuchujemy przeprosin, tłumaczeń i obietnic. "Mój automatyczny krasnolud na pewno oddzwoni". "Koniecznie zostaw swój numer". Albo szczerych wyznań, takich jak apel posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z PO: "Zadzwoń jeszcze raz, bo właśnie szukam telefonu w torebce".

Tym razem jednak nie zostawialiśmy po sygnale próśb o kontakt. Odwrotnie, staraliśmy się bardzo, żeby się nie dodzwonić. I usłyszeć, jakie powitania politycy nagrywają w poczcie głosowej. - Na co dzień chowają się za zasłoną mniej lub bardziej subtelnej retoryki i starannie ukrywają swoją naturę - tłumaczy specjalista od marketingu politycznego dr Wojciech Jabłoński. Jednak o dziwo, często przestają się kontrolować, nagrywając tekst powitania w telefonie komórkowym. Większość ma oficjalne: "Proszę o pozostawienie wiadomości". Niektórzy jednak potrafią bardzo zaskoczyć.

Komunikat w poczcie głosowej Izabeli Jarugi-Nowackiej z SdPl w treści jest niewinny: "Tu numer..., proszę o zostawienie wiadomości". Ale posłanka dyktuje numer komórki tak seksownym głosem, że może przyprawić słuchających o szybsze bicie serca. Zupełnie innym tonem - wyluzowanego showmana - przemawia Jarosław Wałęsa. "Szanowni państwo, witam, niestety, nie mogę w tej chwili odebrać telefonu. Proszę nie zostawiać wiadomości. Przyjmuję SMS-y. Pozdrawiam" - anonsuje poseł PO. Po ostatniej deklaracji aż się prosi, żeby dodać: "A kwiaty zostawcie w szatni".

W Platformie w dobrym tonie jest swoboda. O konwenanse nie dba nawet partyjna góra. "Cześć, mówi Grzegorz, zostaw wiadomość. Please leave your message" - to wicepremier Schetyna, minister spraw wewnętrznych i administracji, sekretarz generalny PO. Ten sam, który w szarym garniturze pociesza na konferencji prasowej poszkodowanych przez trąbę powietrzną i sieje postrach w szeregach działaczy partii na Dolnym Śląsku.

Taki styl nie znajduje uznania u wszystkich. - Angielskojęzyczne odzywki w poczcie głosowej są pretensjonalne - ocenia jego partyjny kolega, poseł Andrzej Halicki. Zanim został zawodowym posłem, przez 12 lat prowadził agencję PR. A w telefonie nagrał oficjalne: "Proszę o pozostawienie wiadomości. Dziękuję". Nawet się nie przedstawił. A przecież, jak pokazuje przykład byłego premiera, nawet imię można PR-owsko tuningować. "Cześć, Kazik Marcinkiewicz" - anonsuje się mistrz skracania dystansu. - Kazik jest specjalistą tzw. strokingu, czyli głaskania podczas rozmowy. Liczy, że skoro sam jest wyluzowany, rozmówca też zareaguje na niego przyjaźnie - tłumaczy dr Jabłoński. I przestrzega: nie każdy ma ochotę odwzajemnić zapędy do przechodzenia na "ty". Za to wielu się zastanowi, na ile Kazimierz Marcinkiewicz jest sobą, a na ile to kolejna cegiełka do pracowicie budowanego wizerunku sympatycznego faceta z sąsiedztwa.

Takie wątpliwości nie pojawiają się po wysłuchaniu nagrania na poczcie
Antoniego Macierewicza. Jego spokojny głos zaleca: "Bardzo proszę o pozostawienie informacji". Zwróćmy uwagę: "informacji", zamiast - jak u wszystkich - "wiadomości". Ale ostatecznie Macierewicz był szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i likwidatorem Wojskowych Służb Informacyjnych. Przemawia więc po żołniersku. Krótko i uprzejmie. To zresztą charakterystyczna cecha nagrań większości posłów PiS, którzy w swoich telefonach "proszą bardzo", "dziękują bardzo" i obiecują, że oddzwonią, jak tylko będą mogli.

Ale nawet z pozoru nic nieznaczące drżenie głosu może wzbudzić w dzwoniącym wątpliwości co do intencji autora nagrania - czy aby na pewno oddzwoni? Albo niezdrową ciekawość: co też pan poseł robił, nagrywając się na pocztę? "Dzień dobry. Tu Przemysław Gosiewski. Dziękuję bardzo za telefon. Oddzwonię jak... [tu chrząknięcie] jak najszybciej". Zagadkowo brzmi też: "Em, be. Proszę zostawić wiadomość". Takim komunikatem wita nas Marek Borowski. Oczywiście, kiedy nie może sam odebrać.
Nikt jednak nie przebije posłanki PiS Nelli Rokity, która z wdziękiem tłumaczy: "Dzień dobry, ja nie jestem w stanie odebrać teraz słuchawkę i porozmawiać z tobą, ale zadzwoń jak najszybciej. Do zobaczenia, pa". Powitanie w jej poczcie głosowej to szlagier wśród dziennikarzy, którzy skądinąd po cichu doradzają pani poseł, żeby nagranie powierzyła raczej asystentowi. Tak swego czasu zrobiła Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO). Zanim została prezydentem Warszawy, w prywatnym telefonie witała rozmówców frywolnie rzuconym: "Hania". Dziś w jej służbowej komórce słychać poważny głos wicedyrektora gabinetu z suchym poleceniem: "Proszę zostawić wiadomość".

Zdarza się i tak, że politycy wcale nie pragną, żeby zaśmiecać im pocztę nagraniami. Zamiast zachęcać do pozostawienia wiadomości, odsyłają do współpracowników. Tak robi m.in. Maks Kraczkowski z PiS. Głosem przerywanym milczącą refleksją radzi: "Uprzejmie... proszę o pozostawienie wiadomości lub wykonanie telefonu do... mojego asystenta". Za wyrażenie "wykonywanie telefonu" dostałby pewnie burę od prof. Jerzego Bralczyka.

Nie on jeden ma kłopoty z poprawnością językową. Wysłuchanie nagrania zaskakująco wyluzowanego ministra rolnictwa Marka Sawickiego to ciekawe doświadczenie. Polityk PSL konsekwentnie nie wymawia końcówki "ą". "Cześć. Przykro mi, że nie mogę odebrać telefonu. Zadzwoń później albo nagraj swojo wiadomość" - podejrzanie wesołym głosem wyraża żal, że nie może rozmawiać. Być może przyczyną radości jest fakt, że skrzynka w jego telefonie pozostaje od dawna zapchana i wiadomości zostawić się nie da.

- Dlatego nie mam poczty głosowej. Bo to i tak fikcja - tłumaczy Joanna Senyszyn z SLD. - Jeśli ktoś chce usłyszeć niepowtarzalny tembr mojego głosu, niech dzwoni. Zawsze odbieram lub oddzwaniam.

Gotowość do rozmowy deklaruje też poseł PiS Jan Dziedziczak. Kiedy był jeszcze rzecznikiem rządu Jarosława Kaczyńskiego, korzystał z poczty głosowej w telefonie. - Teraz nie jest mi potrzebna - przekonuje. Zamienił ją jednak na inną funkcję. Zanim odbierze komórkę, jego potencjalny rozmówca słyszy wesołą muzyczkę. - Jestem z tego znany, że chcę mojego interlokutora wprowadzić w dobry nastrój - wyjaśnia poseł.

Partyjny szef Dziedziczaka jest zaś znany z tego, że telefonu komórkowego nie posiada. Za to ma święty spokój. Nikt nie wydzwania do niego, żeby sprawdzić, co też sobie nagrał na pocztę głosową.

Administrator strony: Błażej Wojtyła


+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)