Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Słowiańska 55A zobacz na mapie
64-100 Leszno

Pracownicy
Ewa Rosik
tel. 65 5204277

Godziny otwarcia:

pn- pt. 08.00 - 14.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl



Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Zamkowa 18-20 zobacz na mapie
62-800 Kalisz

Pracownicy:
Wincenty Nowak
tel. 601-779-606

Godziny otwarcia:
pn-pt. 08.00 - 10.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl

Formularz kontaktowy

imię i nazwisko:
adres e-mail:
treść wiadomości:

Aktualności

Litwini: Jest zgoda z Polską na szczyciesobota, 23 czerwca 2007, Dziennik

W Brukseli wszystko zmienia się z minuty na minutę. Nicejski system glosowania do 2017 roku, a potem według polskich źródeł zacznie obowiązywać niekorzystny dla nas system podwójnej większości. Polska zgodziła się na takie rozwiązanie podczas szczytu UE.

Litewska rzeczniczka Jurgita Apanaviciute poinformowała, a premier Luksemburga potwierdził, że jest polska zgoda na ostatnią propozycję. To rozwiązanie zaproponowane przez Austrię i Luksemburg. Te dwa państwa zaproponowały, by system decydowania, na który nie zgadza się Warszawa, wszedł w życie w 2016 roku. Polska wytargowała jeszcze rok.

Do 2014 roku Rada UE ma głosować według systemu nicejskiego. Potem przez trzy lata ma obowiązywać system podwójnej większości, ale zmodyfikowany o polski pierwiastek. A po 2017 roku pierwiastek przestanie działać. Jednak do 2022 roku kraje miałyby większą możliwość przyblokowania niekorzystnych decyzji. Działałby tak zwany kompromis z Joaniny. I to w wersji rozszerzonej.

Premiera Jarosława Kaczyńskiego do zawarcia kompromisu przekonywało kilku europejskich przywódców. Według agencji AFP byli to: prezydent Francji Nicolas Sarkozy, ustępujący premier W. Brytanii Tony Blair, premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero oraz premier Luksemburga Jean-Claude Juncker. Przy rozmowach obecny był szef hiszpańskiej dyplomacji Miguel Angel Moratinos.

Okazało się jednak, że inne kraje sprzeciwiają się kompromisowi, na który zgodziła się Polska. Aż dziewięć krajów miało do niego obiekcje. I to nie tylko do systemu głosowania, ale także brytyjskich i polskich ograniczenia wpływu Brukseli na prawo państw członkowskich Unii. Negocjacje trwają więc nadal.

Wcześniej źródła w Komisji Europejskiej podały, że Polska ostatecznie odrzuciła propozycje Niemiec w sprawie głosowania w Radzie UE. Niemal natychmiast zaprzeczyła temu polska delegacja. "Cały czas analizujemy propozycje" - powiedzieli PAP polscy dyplomaci.

Polska nie była osamotniona

Kiedy rozmowy ostatniej szansy prezydenta Polski i kanclerz Niemiec nie przyniosły efektu, Angela Merkel zaproponowała podejmowanie dalszych decyzji bez Polski. Po tej propozycji znalaza się w ogniu krytyki Czech i Litwy. Wypowiedziały się one otwarcie podczas przeciwko niemieckiej taktyce izolowania Polski. O powściągliwość zaapelowali do Niemiec także Tony Blair i Nicolas Sarkozy.

Kanclerz chciała zwołać Konferencję Międzyrządową bez naszych przedstawicieli. Dlaczego? "Nie możemy zaakceptować impasu w Europie" - tłumaczył rzecznik niemieckiej kanclerz. Kolejne rozmowy mają dotyczyć traktatu konstytucyjnego Unii. Polska będzie mogła się do nich przyłączyć. W zasadzie to powinna, bo bez nas nie będzie można przyjąć nowego traktatu.

Kanclerz wytoczyła działa

Ta decyzja Angeli Merkel to reakcja na groźbę polskiej strony o zawetowaniu szczytu. "Obawiam się, że nie będzie innego wyjścia" - zapowiedział premier Jarosław Kaczyński. "Nieustępliwość naszych partnerów jest naprawdę daleko idąca" - przyznał. "Polska zetknęła się z murem" - dodał, przypominając, że w negocjacjach o podziale głosów w Radzie Unii poszliśmy na duże ustępstwa.

"To, co w tej chwili jest na stole negocjacyjnym, to są propozycje, których strona polska zaakceptować nie może" - wyjaśniał Andrzej Sadoś, wiceminister w kancelarii premiera.

Mimo tych niepokojących wieści z Brukseli, Lech Kaczyński nie sięgnął po broń ostateczną, czyli weto. Poprosił o ostatnie negocjacje z Angelą Merkel, w cztery oczy. Rozmawiali ponad godzinę. Od razu po spotkaniu poszli na kolację, nie zamieniając już z nikim ani słowa.

Z kolacji wymknęli się prezydent Francji Nicolas Sarkozy i premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. Zatelefonowali do premiera Kaczyńskiego, próbując przekonać go do rezygnacji z twardego stanowiska. Co ciekawe, woleli rozmawiać z szefem polskiego rządu niż z prezydentem Polski.

Wcześniej, późnym popołudniem, niemieccy dyplomaci powiedzieli dziennikarzom, że negocjacje w sprawie podziału głosów w Radzie Unii zakończyły się porozumieniem. Wyjaśniali, że naszej delegacji udało się przedłużyć obowiązywanie korzystnego dla nas systemu nicejskiego do 2014 roku. Ale to były tylko plotki. Polscy politycy zdecydowanie im zaprzeczyli.

Pilna narada u szefa rządu

Premier Jarosław Kaczyński rozmawiał telefonicznie z bratem. Prezydent przewodzi polskiej delegacji w Brukseli. Potem pilnie wezwał swoich zastępców na naradę. Do kancelarii przyjechali Zyta Gilowska, Roman Giertych i Przemysław Gosiewski. Andrzeja Leppera zastępowała minister pracy Anna Kalata. O czym rozmawiali? Nie wiadomo.

"Premier jest zadowolony z negocjatorów" - rzucił tylko rzecznik rządu Jan Dziedziczak. "Szczegółów nie mogę ujawnić dla dobra negocjacji" - zastrzegł.

Niemieccy dyplomaci zdradzili dziennikarzom, że naszej stronie udało się przekonać pozostałe państwa unijne do pozostawienia korzystnego dla Polski nicejskiego podziału głosów. Polacy i Hiszpanie mieli także dostać 14 miejsc w Radzie Unii do podziału. Na te przecieki zdumieniem zareagowali polscy dyplomaci. "Negocjujemy" - ucina pytania Ewa Ośniecka-Tamecka.

Francja: Efekty jeszcze dziś

Zagraniczni dyplomaci są bardziej optymistyczni. "Nigdy nie byliśmy tak blisko porozumienia... albo braku porozumienia" - zapowiada rzecznik prezydenta Francji David Martinonn i dodaje, że Francja i Niemcy przedstawiły Polsce nowe propozycje kompromisu, a nasza delegacja właśnie je analizuje.

"Rozumie się samo przez się, że Francja i Niemcy zrobią wszystko, by już dzisiaj dojść do porozumienia w sprawie mandatu" - podkreśla Martinonn.

O co walczymy?

Polska zgłosiła cztery propozycje. Nasi negocjatorzy chcieli między innymi opóźnienia wprowadzenia nowych zasad podejmowania decyzji w Radzie UE do 2020 roku.

"Odłożenie wejścia w życie systemu głosowania przewidzianego w dawnym traktacie konstytucyjnym - bo dziś już
wiemy, że takiego Traktatu nie będzie - i jednocześnie wprowadzenie tego mechanizmu z Joaniny razem z tymi przepisami nowymi co do sposobu głosowania, to metoda, która uczyni całą tę szokową operację znacznie łagodniejszą i możliwą do przyjęcia także dla Polski" - wyjaśniał premier Kaczyński.

Tak zwany kompromis z Joaniny umożliwia krajom odwlekanie decyzji przez "rozsądny czas", nawet jeśli nie mają one wystarczającej mniejszości blokującej.

Administrator strony: Błażej Wojtyła


+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)