Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Słowiańska 55A zobacz na mapie
64-100 Leszno

Pracownicy
Ewa Rosik
tel. 65 5204277

Godziny otwarcia:

pn- pt. 08.00 - 14.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl



Biuro Poselskie Posła Jana Dziedziczaka
ul. Zamkowa 18-20 zobacz na mapie
62-800 Kalisz

Pracownicy:
Wincenty Nowak
tel. 601-779-606

Godziny otwarcia:
pn-pt. 08.00 - 10.00

Jan.Dziedziczak@sejm.pl

Formularz kontaktowy

imię i nazwisko:
adres e-mail:
treść wiadomości:

Aktualności

Będzie doniesienie na pielęgniarkiponiedziałek, 25 czerwca 2007, Dziennik

Nie ma jeszcze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez okupujące kancelarię pielęgniarki. Ale przestępstwo jest. Dlatego wkrótce będzie i doniesienie do prokuratury - zapowiedział premier Jarosław Kaczyński, który spotkał się z pielęgniarkami z "Solidarności". Na rozmowy nie przyszły siostry strajkujące przed kancelarią.

Premier zapowiadał, że nie będzie rozmawiał z pielęgniarkami, jeśli cztery okupujące kancelarię siostry nie wyjdą z budynku. Ale mimo wszystko przyjechał do stołecznego Centrum "Dialog". Tam jednak czekały na niego tylko siostry z "Solidarności". Pielęgniarki z OZZPiP, strajkujące przed kancelarią, nie przyjechały. Chcą rozmawiać, ale tylko w siedzibie premiera.

Szef rządu wyjaśnił, że nie złożył jeszcze do prokuratury doniesienia na okupujące kancelarię siostry. Ale zapowiedział, że skoro jest przestępstwo, będzie i zawiadomienie. "Funkcjonariusz publiczny ma obowiązek zawiadomienia o przestępstwie, o którym wie. My będziemy musieli zawiadomić o tym przestępstwie" - przekonywał Kaczyński.

Poza tym premier przekonywał, że chce rozmawiać, ale z "poważnym partnerem, a nie z tymi, którzy prowadzą akcję polityczną, nie z SLD". I dodał, że dla niego głównym partnerem jest pielęgniarska "Solidarność" - jedyna, która przyjechała do Centrum "Dialog". "Chcemy rozmawiać z tymi, którzy rzeczywiście reprezentują służbę zdrowia. Teraz widać, komu chodzi o załatwienie spraw społecznych, a komu o politykę" - grzmiał Jarosław Kaczyński.

Zgoda na rozmowy nie była pierwszą dzisiaj kompromisową decyzją rządu. Pozwolono delegacji pielęgniarek na przekazanie ich koleżankom w środku budynku paczek z bielizną, środkami czystości, owocami i sokami. "Odbieramy to jako gest dobrej woli ze strony rządu" - mówi Halina Peplińska z Zarządu Krajowego związku zawodowego pielęgniarek.

Wcześniej kobiety z miasteczka namiotowego, które wyrosło pod siedzibą premiera, były oburzone tym, że w weekend nie wpuszczono do budynku kuriera z paczkami. "Kancelaria jest nieczynna w weekendy, dlatego przesyłka nie mogła dotrzeć w niedzielę" - tłumaczyła Małgorzata Sadurska, sekretarz stanu w kancelarii premiera.

Rano do koczujących na chodniku kobiet dotarła wieść, że premier wystąpił już przeciw pielęgniarkom do prokuratury. Informację "Życia Warszawy" zdementował rzecznik rządu Jan Dziedziczak. "Takiego doniesienia nie ma" - powiedział. Według gazety, szef rządu jeszcze dzisiaj może podjąć decyzję o usunięciu pielęgniarek z kancelarii.

Tymczasem pielęgniarki szykują się do dłuższego protestu. Związek zawodowy złożył w stołecznym urzędzie wniosek o przedłużenie pozwolenia na pikietę do... połowy sierpnia. Wygląda na to, że już wcześniej przewidywano, że demonstracja nie będzie krótka. W pierwszym wniosku mowa była o jego zakończeniu dopiero 27 czerwca.

Pielęgniarki protestują przed gmachem rządu od wtorku. Domagają się podwyżek płac oraz reformy służby zdrowia.

Szef rządu wyjaśnił, że nie złożył jeszcze do prokuratury doniesienia na okupujące kancelarię siostry. Ale zapowiedział, że skoro jest przestępstwo, będzie i zawiadomienie. "Funkcjonariusz publiczny ma obowiązek zawiadomienia o przestępstwie, o którym wie. My będziemy musieli zawiadomić o tym przestępstwie" - przekonywał Kaczyński.

Poza tym premier przekonywał, że chce rozmawiać, ale z "poważnym partnerem, a nie z tymi, którzy prowadzą akcję polityczną, nie z SLD". I dodał, że dla niego głównym partnerem jest pielęgniarska "Solidarność" - jedyna, która przyjechała do Centrum "Dialog". "Chcemy rozmawiać z tymi, którzy rzeczywiście reprezentują służbę zdrowia. Teraz widać, komu chodzi o załatwienie spraw społecznych, a komu o politykę" - grzmiał Jarosław Kaczyński.

Zgoda na rozmowy nie była pierwszą dzisiaj kompromisową decyzją rządu. Pozwolono delegacji pielęgniarek na przekazanie ich koleżankom w środku budynku paczek z bielizną, środkami czystości, owocami i sokami. "Odbieramy to jako gest dobrej woli ze strony rządu" - mówi Halina Peplińska z Zarządu Krajowego związku zawodowego pielęgniarek.

Wcześniej kobiety z miasteczka namiotowego, które wyrosło pod siedzibą premiera, były oburzone tym, że w weekend nie wpuszczono do budynku kuriera z paczkami. "Kancelaria jest nieczynna w weekendy, dlatego przesyłka nie mogła dotrzeć w niedzielę" - tłumaczyła Małgorzata Sadurska, sekretarz stanu w kancelarii premiera.

Rano do koczujących na chodniku kobiet dotarła wieść, że premier wystąpił już przeciw pielęgniarkom do prokuratury. Informację "Życia Warszawy" zdementował rzecznik rządu Jan Dziedziczak. "Takiego doniesienia nie ma" - powiedział. Według gazety, szef rządu jeszcze dzisiaj może podjąć decyzję o usunięciu pielęgniarek z kancelarii.

Tymczasem pielęgniarki szykują się do dłuższego protestu. Związek zawodowy złożył w stołecznym urzędzie wniosek o przedłużenie pozwolenia na pikietę do... połowy sierpnia. Wygląda na to, że już wcześniej przewidywano, że demonstracja nie będzie krótka. W pierwszym wniosku mowa była o jego zakończeniu dopiero 27 czerwca.

Pielęgniarki protestują przed gmachem rządu od wtorku. Domagają się podwyżek płac oraz reformy służby zdrowia.


Administrator strony: Błażej Wojtyła

+ dodaj komentarz

adres e-mail nie zostanie opublikowany

 
Copyright © 2012 Jan Dziedziczak   |   Projekt i wykonanie: INVENTOR Multimedia (mVote)